Szowinizm i feminizm we współczesnym świecie. Cz. I 'Mowa Nienawiści' .

Szowinizm współcześnie jest kojarzony w głównej mierze z nurtem, czy postawą mężczyzny dominującego, który nie respektując pewnego rodzaju zagrożenia, którego spodziewa się ze strony kobiety wobec siebie, polegającego na rywalizacji, musi wyrazić swoją wyższość wobec niej agresją. Nic bardziej mylnego. Feminizm w tym potocznym znaczeniu jest uważany za pogląd, czy prąd przeciwstawiający się mężczyznom i nierespektujący ich władzy nad kobietą. Często podpierający się hasłami walki o równouprawnienie kobiet. "Wielki słownik wyrazów obcych" wyd. PWN z 2005 roku podaje nieco inną definicję szowinizmu, w myśl którego szowinizm jest brakiem tolerancji wobec innych ras, grup(czy płci) i nadający uprzywilejowaną pozycję danej grupie, najczęściej tej, do której się przynależy. Według drugiego pojęcia szowinizm jest skrajnym nacjonalizmem, który wyraża się w bezkrytycznym stosunku do własnego narodu oraz w pogardzie i nienawiści do innych narodów. Pojęcie pochodzi od nazwiska Nicolasa Chauvin'a, postaci z komedii Scrieb'a (1831r.), żołnierza napoleońskiego, który był pełen bezkrytycznego uwielbienia dla cesarza.

Z pojęciem szowinizmu wiążą się jeszcze inne pojęcia. Pierwsze to antysemityzm (wrogość do narodu Żydowskiego); ksenofobia (niechęć w stosunku do innych); syjonizm (pojmowany współcześnie jako uznanie wyższości narodu żydowskiego nad innymi narodowościami) i wreszcie - pojęcie "mowy nienawiści".

Sergiusz Kowalski i Magdalena Tulli w książce pt. "Zamiast procesu: mowa nienawiści" wyróżniają na podstawie badań dokumentacji z roku 2001 pięciu wybranych czasopism ("Nasz Dziennik", "Głos", "Najwyższy Czas" oraz "Tygodnika Solidarność") dwa warianty reakcji człowieka we współczesnym świecie. Jeden opiera się na liberalnej wolności słowa i drugi, obronny, czyli taki punkt widzenia publicystów, do których należy zadanie piętnowania mowy nienawiści (głównie antysemityzmu).

Wariant liberalny mieni się jako nieuchronny koszt wolności słowa, wypowiedzi publicystów wykazuje bowiem nieuzasadniony optymizm, proponuje jakoby zaklinanie rzeczywistości, ale przede wszystkim zastępuje opiniami to co powinno podlegać werbalnej dyskusji. Nurt ten wysnuwa argument, że zajmowanie się nienawistną mową jest jak gdyby bezpłatną reklamą zamieszczaną w małonakładowej prasie, to jakby niezamierzona przysługa i de facto propaganda nienawistnych treści. Wolność słowa jest uznana za wartość nadrzędną, która wygrywa w każdym sporze z innymi wartościami. Odwołaniu do wartości wolności słowa (duch Pierwszej Poprawki do amerykańskiej Konstytucji) jest nieuchronnie powiązane tutaj z pewną przestrogą: „Nie bądźmy ministerstwem prawdy”. A w rzeczywistości u podstawa nurtu liberalnego leży strach przed utratą wolności wypowiedzi.

Drugi czynnik reakcji człowieka – obronny, stawia jako cel zdyskredytowanie moralne i polityczne prawicy. Publicyści owi, podobnie jak i publicyści liberalni nie interesują się polityką radykalno narodową twierdząc, że jest to problem wyolbrzymiony i wymyślony, ale dużo uwagi poświęcają „tropicielom antysemityzmu bezobjawowego , demaskując ich zabiegi jako wprowadzenie nowej, ukrytej cenzury, mającej eliminować z życia publicznego wszelkie niestosowne treści”. Chodzi tu o zarzucenie próby ideologicznego dyktatu, który stroi się w moralizatorskie szaty. Najczęściej określano słów odnoszących się do „politycznej poprawności” traktowanej jako „nowa religia postmodernistycznego duchowego cenzora” oraz haseł o medialnej dominacji „lewicy”.